Świąteczne zakupy oczami faceta

by - 19:43


Świąteczne zakupy to zmora wielu z nas. Jedni je kochają inni wręcz nienawidzą. Stanie w kolejkach po śledzie czy karpia, przepełnione galerie handlowe, tłumy ludzi na ulicy, lista zakupów sięgająca aż do stóp  i walka o ostatnie sztuki kosmetycznych zestawów za 19,99 zł. Skoro już trzeba wyjść z domu do "tej dżungli" i zrobić zakupy to nie warto iść samej. Bo od czego jest mężczyzna? Tak jak poprzednio redagując post Moda damska widziana okiem mężczyzny, tak i tym razem mój chłopak zredagował krótki tekst o świątecznych zakupach. Zapraszam do przeczytania jak wyglądają świąteczne zakupy oczami faceta  (oczywiście z przymrużeniem oka).

Świąteczne zakupy oczami faceta.


Od zarania wieków facet był przygotowywany do zdobywania, rządzenia i dzielenia. W jego krwi płynie testosteron wikingów i barbarzyńców. Tylko facet potrafi ostrzyć siekierę zębami, brodą łowić ławice pstrągów, a gołymi rękami przewracać drzewa. To mężczyzna cały czas dba o byt, kobietę i pożywienie... Ponieważ aby przeżyć musi walczyć w tym świecie. I tak przez, prawie cały rok.

Prawie, bo przychodzi taki okres, gdzie wszelkie troski umykają gdzieś na bok, świat staje się kolorowy, a zwierzątka mówią ludzkim głosem. Witryny sklepowe mienią się niczym gwiazdki, bombki wiszą wesoło na elewacjach, a mikołaje oraz śnieżynki chadzają żwawo po ulicach. I kiedy już cały męski gatunek myśli, że odpocznie przed telewizorem po całej tej pracy, czeka na niego niemiła niespodzianka. Ponieważ jest jeszcze jedno zadanie, nie mniej ważne niż patroszenie niedźwiedzi ze skóry. Bo od czego jest facet, jak nie od wspólnych zakupów ze swoją wybranką.

Tak o to biedak, oderwany od ciepłego grajdołka, znajduje się w oku cyklonu świątecznego szaleństwa. W pierwszej kolejności przedstawię wariant pesymistyczny który może go dotknąć, a który można podzielić na trzy fazy.

W pierwszej fazie wybrance rozszerzają się źrenice i już wiadomo, że narkotyk działa. Świąteczne promocje są jak najczystsza kokaina.  Do pewnego momentu wszystko jest jak w bajce, wchodzisz do jednego sklepu, potem do drugiego, wszystko nadal mieni się tysiącami kolorów. Problem zaczyna się gdy wchodzisz do piątego sklepu i pomimo tylu rzeczy, wybranka nadal nic nie wybrała. Wtedy jest faza druga. Narkotyk schodzi z ciała i z palety kolorów wyłania się szarość. W stronę partnera zaczyna być posyłane spojrzenie "Czemu mi nie pomagasz, no wybierz coś". Najgorzej co może zrobić to wybrać coś dla siebie. I wtedy nadchodzi kulminacyjna faza trzecia, zwątpienie, że cokolwiek się znajdzie. Objawy podobne do tych, przy odstawieniu. Tragedia i rozpacz są już niebotycznych rozmiarów, a jeśli facet zrobił błąd w fazie drugiej i kupił coś dla siebie, w tym momencie kobieta przestaje się odzywać. I co najlepsze, myśli że to jest największa kara dla niego.

Wariant optymistyczny  jest krótszy o dwie ostatnie fazy, ponieważ wybranka już ma zakupione dwie albo trzy rzeczy i nie ma zamiaru  na tym poprzestać. Zaczyna się owo szaleństwo zdobywania. Po za tym wybranek jest zobowiązany do trzymania zdobyczy swojej wybranki, a ta nie ułatwia tego zadania i dokłada kolejne torby z ubraniami i rzeczami. Z czasem taki facet wygląda adekwatnie do nastroju, czyli jak bożonarodzeniowa choinka. Jak napisałem wcześniej, w wariancie optymistycznym nie ma faz, jednak tragedia i rozpacz szybko dotyka mężczyznę i jego portfel. Nieraz widziałem obładowanych mężczyzn patrzących po sobie, których wzrok mówił "Pomocy!". Wzrok kobiety zwykle wyrażał zadowolenie. 

Taki spacerek po zakupach zwykle zamyka się w czterech godzinach. Ale to nie znaczy, że nie ma dla faceta żadnej rozrywki. Najważniejszą atrakcją są Śnieżynki, które niczym łanie na łączce, zdrowo hasają po centrum handlowym. Tylko taki delikwent musi uważać, aby wybranka nie przyłapała go na podziwianiu Śnieżynek, bo to może skończyć się jeszcze dłuższymi zakupami. Z dala od przyjemności.

Ale wszystko co niedobre, kiedyś się kończy. Po powrocie wybranek jest bardziej zmęczony niż po gonitwie za antylopą, więc w spokoju może oddać się na zasłużony odpoczynek. Aż do kolejnych zakupów. A wybranka w tym czasie obmyśla kolejny plan wykorzystania swojego partnera.


Wolicie chodzić na zakupy same czy zabieracie ze sobą drugą połówkę?

Zdjęcie: (c)

You May Also Like

8 komentarze

  1. Nigdy nie chodziłam do sklepu z moim chłopakiem, ale za to mam kolegę który jest pomocny w zakupach i z nim mogłabym spędzać godziny w galerii handlowej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe szczęście w centrach handlowych przed wieloma butikami są kanapy, albo jakieś ławki, więc każdy facet idąc na zakupy ze swoją wybranką może z nich zrobić użytek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię chodzić na zakupy ze swoim mężczyzną, gdyż nie mogę się patrzeć na to gdy on bezczynnie czeka. Jedyną ewentualnością jest gdy on nie umie wybrać mi prezentu na urodziny lub święta, wtedy idziemy razem do sklepu i ja dostaje co chcę. Z nietrafionych niespodzianek już się dawno wyleczyłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z mężem zakupy to tragedia. Przecież wszystko masz, po co to kupujesz. Najlepsze zakupy to z koleżanką. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie mam mężczyzny więc nie wiem jak to jest robić zakupy z facetem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ;)Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wolę sama robić zakupy na spokojnie i nikt mnie nie denerwuje :D
    Wesołych ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Merry Christmas dear!

    http://helderschicplace.blogspot.com/2015/12/merry-christmas.html

    OdpowiedzUsuń