Rainbow Rowell: Linia serc

by - 20:45


Georgie McCool pracuje, jako scenarzysta komedii w Los Angeles. Ma cudowne córeczki Alice i Noomi, opiekuńczego i wyrozumiałego męża Neala i piękny dom na przedmieściach. Jednak w jej małżeństwie od dawna coś nie gra, a wiecznie zapracowana Georgie nie ma odwagi ani czasu, by zmierzyć się z problemami. Jednak do czasu. Gdy zamiast świętować z rodziną Boże Narodzenie w mroźnej Nebrasce, Georgie wybiera pracę, jej małżeństwo wisi na włosku. Neal nie odpowiada na jej telefony, co nie ułatwia jej pracy nad projektem marzeń. Gdy sytuacja wydaje się beznadziejna, z pomocą przychodzi jej tajemniczy żółty telefon...


Opis z okładki książki pt. Lini serc autorstwa Rainbow Rowell wydał mi się intrygujący, choć miałam przeczucie, że czeka mnie kolejna romantyczna historia. Georgie jest trzydziestokilkuletnią kobietą z dwójką cudownych córek i kochającym mężem. Jednak na pierwszym miejscu stawia pracę. Pracę ponad dzieci i męża. Praca okazuje się do tego stopnia ważna, że kobieta nie potrafi zaopatrzyć się w nową baterię do swojego IPhone'a, co już na samym początku wydało mi się komiczne. Ale to był dopiero początek nadchodzącej apokalipsy. 

Główna bohaterka jest tak pochłonięta pracą, że chodzi w koszulkach męża, bo nie lubi zakupów, a jej staniki pamiętają erę dinozaurów. W pewnym momencie decyduje się nawet pójść do pracy bez bielizny, tylko dlatego, że była już za brudna. Georgie przez cały czas zachowywała się jak nastolatka. W pewnym momencie miałam jej serdecznie dość, gdyż zachowanie głównej bohaterki strasznie mnie męczyło. Mimo to powiedziałam sobie, że skończę tę książkę


Neala poznajemy głównie dzięki retrospekcjom. Będąc na studiach Neal postanowił studiować oceanografię (choć nigdy w życiu nie widział oceanu), kiedy dostał się na ten kierunek okazało się, że… „Ocean jest mokry i niezadaszony” i dlatego „(…) ocean nie przypadł mi do gustu”. Doprawdy? Zapewne autorka, chciała, aby zabrzmiało to śmiesznie, ale dla mnie wcale takie nie było. Jedyną postacią, która wydawała mi się ciekawa i normalna był Seth- przyjaciel Georgie.

Książka momentami stawała się chaotyczna. Wydarzenia z teraźniejszości mieszały się z przeszłością, a do tego dochodziły rozmowy przez zaczarowany telefon z Nealem sprzed lat. Idea magicznego żółtego telefonu wydała mi się ciekawa, jednak autorka nieudolnie pociągnęła resztę wydarzeń z nim związanych. 

Rowell w dość powierzchniowy sposób opisywała pracę Georgie jako scenarzysty komedii. Rzucała tytułami seriali i bohaterami, które były mi obce. Ostatecznie ogromny życiowy projekt marzeń Georgie i Setha zakończył się… właściwie to nie wiadomo czym, gdyż autorka zakończyła powieść bez jakichkolwiek wyjaśnień.

Napis na okładce Linii serc głosił, że to „Najlepsza historia miłosna od czasu wynalezienia telefonu!”. Otóż to najgorsza książka od czasu wynalezienia telefonu, jaką miałam okazję trzymać w dłoniach. Georgie musi dojrzeć, choć zrozumiała, że popełniła w życiu błąd, to jednak przez cały czas współczułam Nealowi takiej żony.

 Wydawnictwo: Otwarte ‖ Rok wydania: 2016 ‖ Liczba stron: 384

You May Also Like

7 komentarze

  1. Ja narazie mam co czytać, więc chyba się nie skuszę na to.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również byłam rozczarowana tą pozycją :/

    Pozdrawiam,
    Czytaninka

    OdpowiedzUsuń
  3. Ehhh, no dobrze wiedzieć, czego w łapki nie brać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu ale sam tytuł odstrasza mnie od tej książki. A po tym co przeczytałam w Twoim wpisie, na pewno nie wezmę jej w swoje ręce. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, zdecydowanie ta książka nie jest dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem Ci, że zapowiadała się ciekawie, ale widać lepiej do niej nie podchodzić :D

    OdpowiedzUsuń