Back to University: Oszczędzanie cz. I

by - 21:30


Zbliża się koniec miesiąca a ty głowisz się, gdzie podziała się twoja miesięczna pensja? Przecież nie wydałaś wcale tak dużo. Czyżby? Jedna mała kawa przed poniedziałkowymi zajęciami, obiad na mieście we wtorek, bo lodówka świeciła pustkami; w środę kupiłaś torebkę z jesiennej kolekcji bo już najwyższa pora, a w czwartek skończył ci się ulubiony podkład więc wyskoczyłaś do drogerii na małe zakupy i przy okazji kupiłaś jeszcze nowy tusz, taki ekstra pogrubiający rzęsy. W piątek umówiłaś się na drinka z przyjaciółmi, a w weekend zrobiłaś zakupy na cały tydzień, gdzie w koszyku znalazło się wiele niepotrzebnych artykułów. No i gdzie podziały się te pieniądze?  Przemyślane wydatki to podstawa studenckiego budżetu. A czy można w jakiś sposób przyoszczędzić? Oczywiście! W tym poście podzielę się z tobą siedmioma pomysłami, na czym można zaoszczędzić. 

1. Zakupy online: Szybko i bez wychodzenia z domu. To jedna z ich głównych zalet. A oprócz tego w sklepach internetowych możemy często kupić coś w promocyjnej cenie lub z wyprzedaży. Dodatkowo na spokojnie możesz przejrzeć cały asortyment sklepu i zastanowić się nad niektórymi produktami. Unikniesz w ten sposób nieplanowanych zakupów.

2. Gotówka w portfelu: Osoby, które posługują się wyłącznie kartą płatniczą, często maja problem z zidentyfikowaniem swoich wydatków. Okazuje się, że mając kartę przy sobie, która jest poręczna, lekka i szybka w użyciu (nie trzeba grzebać w portfelu) szybciej robi się nią nie tylko zakupy planowane, ale także nieplanowane. Ciągła świadomość, że masz pieniądze przy sobie, i nie jesteś niczym ograniczana pociąga  do zakupów. A to tu kupisz kawę, a to tam ciastko lub nowy sweterek, jakąś książkę lub kolejny balsam do ciała, który urzekł cię niesamowitym kokosowym zapachem. I w ten sposób pieniądze uciekają ci z konta. Gotówka w portfelu to najlepsze rozwiązanie, które często wykorzystuję z powodzeniem. Mając świadomość, że w portfelu znajduje się 20 zł, trzy a nawet pięć razy zastanowię się nad dodatkowym, nieplanowanym zakupem. Ograniczy to twoją możliwość swobodnego wydawania pieniędzy. Używaj więc kart płatniczej jedynie w ostateczności.

3. Zrezygnuj z kawy na mieście: Uwielbiasz kawę, prawda? To twoja słabość, dlatego nie możesz przejść obojętnie obok kawiarni a zapach parzonego napoju przywołuje cię z drugiego końca miasta? Być może właśnie przez tę słabość krucho u ciebie z pieniędzmi. Kubek, zwykłej czarnej kawy kosztuje ok. 10 zł. Jeśli w ciągu miesiąca wypijasz 10 kubków kawy, to w ten sposób wydajesz 100 zł. A po roku zapewne uzbierałabyś na nowy ekspres do kawy. Więc jeśli jest to możliwe, zrezygnuj z kupowania kawy na mieście, lub ogranicz do minimum. Jeśli rano koniecznie potrzebujesz rozbudzacza w postaci małej czarnej, to przygotuj ją w domu i przelej do kubka termicznego.

4. Woda: Wiadomo, że musimy dostarczać wodę do naszego organizmu. Z wodą w butelkach jest podobnie jak z kawą. Zamiast kupować 0,5 litrowe buteleczki za 1,5 zł, pomyśl o zakupie 1,5 l wody za którą zapłacisz tyle samo albo całej zgrzewki, a potem będziesz mogła rozlewać ją w domu. Uważasz, że to szkoda zachodu? Gdy zauważysz więcej gotówki w portfelu stwierdzisz inaczej.

5. Kupuj więcej za mniej: Trzy w cenie dwóch. Rozejrzyj się po promocjach w drogeriach lub supermarketach. Być może twój ulubiony szampon do włosów kupisz z odżywką gratis?

6. Wyszukuj promocji: Korzystasz z Facebooka, Twittera lub Instagrama? Śledź swoje ulubione marki, aby być na bieżąco z promocjami lub wyprzedażami. Czasami na fanpageach marki odzieżowe udostępniają kody, dzięki którym będziesz mogła zrobić zakupy z 20 lub 30 procentowym rabatem. Korzystaj z akcji promocyjnych np. -40% na kosmetyki do makijażu.

7. Karty lojalnościowe, programy partnerskie: Zapewne zastanawiasz się po co ci kolejna karta w portfelu, który i tak już się nie domyka. Otóż dzięki kartom możesz korzystać ze specjalnych promocji dla klientów. Sama korzystam z karty do Świata Książki, gdzie mogę nabyć nowości z 20% rabatem oraz Diverse, który oferuje często 30% rabatu dla klubowiczów. Podobne karty mają CCC, Hebe, Natura. 

A jak jest u was z oszczędzaniem?
Kolejne porady znajdziecie w następnym poście, już za tydzień.

You May Also Like

7 komentarze

  1. U mnie raczej nie ma problemu z oszczędzaniem, nawet jak poznałam męża, to mogłam go tego nauczyć. Ale dla mnie najważniejsza rzecz, to przede wszystkim określenie samemu sobie: chce oszczędzić. I wtedy naprawdę na wielu rzeczach można to zrobić. Ja staram się zaoszczędzić na wszystkim, oprócz jedzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie przydatny post, aczkolwiek czasem ciężko oszczędzać :D Chciałabym się do tego stosować :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, jesli ktoś płaci kartą to tak nie kontroluje swoich wydatków. Ja staram się teraz oszczędzać. Raz wyjdzie raz nie , ale się staram ;)
    Obserwuję i zapraszam do siebie : https://kobiecomania.blogspot.com/2017/09/chusteczki-odswiezajace-od-marion.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny post ;) U mnie z oszczędzaniem jest różnie, czasem lepiej czasem gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede wszystkim wchodząc do sklepu staram się wrzucać jedynie produkty z listy, która wcześniej tworzę, a dodatkowe rzeczy trzy razy oglądam i zastanawiam się, czy faktycznie tego potrzebuje. Lista to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne porady. Zgadzam się całkowicie z tym, że płatności wyłącznie kartą potrafią nieźle naszkodzić. Potem jest wielkie zdziwienie, jak to możliwe, że z konta ubyła taka suma :)
    Ostatnio jednak założyłam sobie konto oszczędnościowe i automatycznie, wraz z każdą wypłatą, pobierana jest z niej dana kwota "odkładana" na bok. W ten sposób udaje mi się coś odłożyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tym noszeniem gotówki to prawda i sama zauważyłam to po sobie. Niestety najczęściej tej gotówki nie mam, tylko kartę... A jak wydaje gotówką to przynajmniej widzę, jak szybko mi ubywa kasy w portfelu. Gubi mnie też ta kawa, ale ja mam o tyle dobrze, że taką kawę kupuję tylko na studiach, a studiuje zaocznie, więc szastam kasą na kawę tylko w weekendy. Problem w tym, że zawsze pójdzie przy tym jakaś kanapeczka, ciasteczko... i schodzi czasem nawet z 30-40 zł na jednym weekendzie, zwłaszcza jak mam zajęcia od rana do wieczora, a zdarza się. Staram się ograniczać, robić kanapki w domu, no ale na uczelni mają takie dobre :D Z kawą w termosie też muszę podziałać w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń